ANIA JACKOWSKA - USA 2011 - Dziennik
polski :: english
email

Sponsorzy:

Partnerzy:

Relacje z podróży:

  • 2011-10-16

    Warszawa to nie Los Angeles, Wisłostrada to nie Route 66... I może dobrze, że tak jest. Ale klan pomarańczowych petard nadal rulez!!! Podziękowanie dla Bmw Auto Fus i Bartka Góreckiego za pomarańczowego klona, na którym pierwsze kilometry już zaliczone... Klon gada do mnie w kilometrach, nie każe przeliczać...

  • 2011-10-12

    Ale ten czas leci...Już niedługo:) Ryk silników, światła...:) Ha, GS chyba sobie odpuści, ale może wezmę Leona;)))) Wchodzimy na stronę Rajdu, Lubimy i jesteśmy na bieżąco. A potem spotykamy się na Karowej:) Tylko w tym roku zabieramy grzańca! RAJD BARBÓRKA

  • 2011-10-10

    W środku nocy sernik na zimno smakuje jakoś inaczej... Myślałam, że już wróciłam do siebie po zmianie czasu...ale skoro o trzeciej w nocy oddzielam truskawkową galaretkę od serowej masy, to znaczy, że chyba jeszcze nie do końca;)

  • 2011-10-10

    Perełki Route 66...Przynajmniej nie trzeba czekać na kluczyk i drzwi się nie zacinają:)

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-10-07

    Dowiezione w całości:) Do Domu. Przy współpracy z: kapitanem Badem, świętym Krzysztofem z Fiata 125. Dziadek woził nim całą rodzinę na wakacje do Jugosławii. W połowie drogi dołączył do nas Kokopeli - "Ten, Który Przynosi Radość" - tajemniczy podróżny, który odwiedza wioski indiańskie grając na...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-10-05

    Los Angeles:) Dojechaliśmy. Na pożegnanie wycałowałam przykurzoną gębę mojej petrady...Podsumowania nie będzie. Na razie. Dzisiaj leje. Z kubkiem ze Starbucksa z panoramą San Francisco latam między pokojem a recepcją po kolejną dolewkę kawy. I muffinę:) Te z pierwszych dni były większe!:) Mokre rękawiczki...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-10-03

    Sztuka przydrożna...Przez chwilę zastanawiałam się czy to nie mój Bandit:) Anielsko-niebiańskie Suzuki:)

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-10-01

    Niech ostanie kilometry tej podróży będą tylko po takich drogach...:) (Madrid, New Mexico)

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-30

    Takie zachody słońca lubię. Na poboczu. Standardowo na awaryjnych. Międzystanówka I-40. Pędzące trucki-giganty. W końcu ktoś zatrąbił. Ha, to musiał być Edek! Truck driver z Chicago. To znaczy z Chochołowa. Edek zagadał do mnie na stacji. Najpierw chodził w kółko upewniając się, że na kurtce widzi...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-28

    Czy mam czasem dość? Mam. Mam dość GS-a, podróży, odpowiadania po raz setny na pytanie czy widziałam Grand Canyon i szalonych kierowców Nowego Meksyku naspeedowanych Hot chili. Wszystko mnie irytuje. Czasem ta złość osiąga poziom Extreme Hot. Dla przeciętnego europejczyka wychowanego na...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-25

    Moi drodzy! Czytać wszystkie zaległości, bo 25 października ...Jesienna premiera!!! Obędzie się bez much, małych czarnych, krawatów i szyfonów. Wystarczy odrobina perfum dla lepszego samopoczucia i butelka wina. Kto ma, odpala motocykl i przenosi się w świat zapachu benzyny, zakurzonej twarzy... Gdzie? Pobliska..

  • 2011-09-23

    Colorado z perspektywy nimalże 4000 m.n.p.m:) Załadowany GS tym razem odpuścił, a ja oddałam swoje życie w ręce 83-letniego kierowcy. Nie tylko ja. Razem ze mną byli Joan i jej mąż - średnia wieku 80 lat, 60 lat małżeńskiego pożycia. Kiedy pokonywaliśmy pionowe ściany Red Mountain przez chwilę zastanawiałam się...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-22

    - Ania...? -Dżakowski? - usłyszałam parkując GS-a na środku drogi w Telluride. - Czy Ty jesteś tą kobietą, która podróżuje samotnie na motocyklu..? Padłam. To był James Brooks, amerykanin, podróżnik-motocyklista. - We are Facebook friends!!! :) Środek drogi w Telluride... Za niedozwolone parkowanie...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-20

    Poranki coraz chłodniejsze, co niestety opóźnia start. Przyszedł lekko senny etap wyjazdu, chociaż emocje związane z powrotem już coraz silniejsze. Jadę bez wielkiego pośpiechu, nie walcząc z czasem. Uśmiecham się, patrząc na przestrzenie dookoła. Tutaj nie można się spieszyć...

  • 2011-09-19

    Dwa dni spędzone wśród Indian Navajo na ich corocznym "Navajo Fair". Tańce, muzyka, rodeo. Udało mi się nawet złapać kilka cukierków, które miss Navajo rzucała garściami w tłum. Piękna podróż. Ale gdy na śniadanie jem "breakfast tortillę" myślę o jajecznicy a dzisiaj w nocy zamiast beef jerky przyśnił mi się...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-16

    To było szaleństwo... Gs popłynął, ja za nim. Wjechaliśmy w boczne drogi Parku Capital Reef. Cudo! Teraz rozumiem, dlaczego przydzielono mi pomarańczową petardę... Tu wszystko jest pomarańczowe:) I wyszło to słońce! I wszystko mam suche (oprócz tego co jeszcze nie wyschło). Wybaczcie brak...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-14

    Kiedy GS pokazał mi 38 F nie wierzyłam...3,33 C:)) I deszcz. I czułam, że to już blisko mojej granicy. Jak długo można sobie wyobrażać, że świeci słońce? Zaświeciło wieczorem! Do drzwi motelu zastukało małżeństwo emerytów. "Szukaliśmy Cię, a pomarańczowy motocykl powiedział nam, że tu siedzisz zmarznięta...

  • 2011-09-13

    O, nie pada:) Air Flow może w deszczu nie daje rady, ale jako karimata sprawdza się doskonale. Między ochraniaczami można wymościć sobie niezłą leżankę. Dziury zapchać polarami. Jeszcze kawa, po hamerykańsku - z Maca i spadamy. Kierunek National Park Zion. Dzisiaj odrobina prywaty - specjalne podziękowania dla...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-12

    Gdy o zmroku wpakowałam się do biura campingu w Kanab, właściciel zaczął od swojego "Jak się masz?". Gdy na mnie spojrzał, szybko dodał " Nie musisz mówić" i natychmiast zawołał żonę - "Zobacz!" i oboje w śmiech. Kurtka z darów - od wielkiego Harleyowca. Ponoć najmniejsza jaką miał. No i żółta peleryna...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-11

    To mój filmowy hit wyjazdu:) W Grand Canion poleciał grad-gigant. Wstrzymano autobusy. Dwa razy w przelocie przy prędkości 70 mph wzięłam solidny prysznic. Jedyne co miałam pod ręką to żółtą pelerynę...byłam tak przemarznięta, że głupawka przyszła sama. A potem to już nic nie czułam, tylko się śmiałam. Z tej...

  • 2011-09-11

    Najlepszą pigułą okazała się Route 66, a przeciągi Arizony mają moc wręcz uzdrawiającą. Swoją pomarańczową petardę, zamieniłam na Corvette z 1957...Też petarda. A po południu, w Seligman miałam powtórkę z bałkańskiej gościnności...Nie nadążam za tym co się tutaj dzieje:)

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-11

    Co się zdarzylo w Newadzie...

    czytaj całość » (zdjęcia: 14)
  • 2011-09-10

    Wczoraj usłyszałam: 4x2, 6 i "some REST"...Piguły, piguły...cholera, czy każdy wyjazd musi mnie przykuć do łóźka? Jeden dzień wytrzymałam. Drugiego mi szkoda. Piguły zabieram i jadę dalej. To też będzie "rest", tyle, że aktywny. Dzisiaj...

  • 2011-09-10

    Proporcje wagi, miary i decyzyjności, są w tej podróży odwrotne niż wskazuje na to zdjęcie. Ja tu jestem tylko cieniem.

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-09

    Kobiety...Jedna w obfitym biuście ma schowany zgrabny pistolecik, druga w kieszeni kurtki, kluczyki do motocykla. Wielkość niemalże ta sama. W sumie, to mogłyśmy się zamienić na te drobiazgi. Chociaż na jeden dzień...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-09

    Vegas...Nie wiem czy polubić, czy nie...Mimo paru wpadek (tym razem nie moich) chyba jednak lubię. W pokera grać nie umiem, milona nie wygrałam, chociaż na dowód że wygrać można, wywiesili zdjęcia uśmiechniętych wygranych. Wyglądało na prawdziwe. Trochę inaczej...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-07

    W Las Vegas przez 2 godziny bałam się wyjść z pokoju, z obawy, że potem do niego nie trafię. Zanim dotarłam do wyjścia już byłam zmęczona i nie wiedziałam gdzie jestem. Bajkowe Vegas mnie chyba przerosło, chociaż bez wątpienia, zafascynowało. Rozmach architektury rzuca na kolana...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-06

    Czy ta droga dokądś prowadzi? Tak do temperatury 117F. Death Valley przejechana bez strat w ludziach. Ostatnie 60 mil to pogoń za zachodzącym słońcem, aby nie zaszło. Zaszło. I stała się ciemność i wokół pustka. Aj, takiej pustki, w takiej ciemności jeszcze nie przerabiałam. Kolejne...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-04

    Tuż po przekroczeniu granicy Nevady przeniosłam się w inną rzeczywistość. Piękne i odważne kobiety, szarmanccy mężczyźni, kasyna. Przez chwilę zastanawiałam się co dzieje się pod "Czerwoną podwiązką" i czy mogę tam wejść. Tymczasem w "Delcie" - afternoon tea. Tylko dla ladies. "Chciałem wejść i też sobie porozmawiać, ale...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-09-01

    Zaczęło się od przymusowej wizyty w CowGirls toalecie:) Kilka minut później, już znałam resztę CowRodziny. Zaproszenie na Maddalena Ranch. - Cindy, Tjej mąż Tony, Joe. - Jedź za nami! Moto ciuchy zamienione na koszulę w kratę, GS na żółtego quada...I w pole. Szkoda, że nie miałam Wranglerów. - Na ślubie mojej...

    czytaj całość » (zdjęcia: 8)
  • 2011-08-31

    "89" coraz piękniejsza. Dzisiaj przeprowadziła nas przez Lassen Volcanic Park. Miejscami bywało zimno:) O 20.30 padłam w Quincy. Na stacji "Chevron" szukam czegoś do jedzenia. Kierowca Tir-a zabiera ostanią porcję ciepłych nachos. Został jeden spring-roll. - Poproszę- i patrzę na pełną...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-08-29

    Miasteczko McCloud. Wygląda tak jak brzmi, czyli prawie go nie ma. W sali balowej z 1906 grupa zaawansowana ma trening "square dance":) W przerwie herbatka, warcaby, plotki. O 21 miał być szampan, ale tego nie doczekałam. Człowiek, który całym zamieszaniem i emerytami kieruje, jeździ ze swoją...

  • 2011-08-29

    Dzisiaj fotograficzny dzień poświęcony mojej pomarańczowej peterdzie. Niech ma:) Mgliste wybrzeże już za nami. Malowniczą "299" wjechaliśmy w piękne, ale gorące tereny, a niebiańska "3", doprowadziła nas do miejscowości McCloud. Zapowiadało się spokojnie. Ale roztańczeni emeryci...

    czytaj całość » (zdjęcia: 4)
  • 2011-08-28

    W ciagu 24h, z krótka przerwą na sen, uczestniczyłam w: Open Mic'u (ja nie śpiewałam. Grali, śpiewali i tańczyli bardziej odważni), konkursie na najbardziej dorodną świnię i wyborach lokalnej miss dziewczynek do lat 8. Było kino z 1881 roku i film z Laurel'em i Hardy'm. I...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-08-27

    Społeczność Weaverville natychmiast zauważa przyjezdnych i od razu znajduje dla nich miejsce przy wspólnym stole. Open Mic to okazja do spotkania, dobrej zabawy, wymiany nowinek co, gdzie i u kogo. Bo wbrew pozorom w niewielkim Weaverville sporo się dzieje. Trzeba tylko...

    czytaj całość » (zdjęcia: 15)
  • 2011-08-27

    Bang, bang!!!! Myślałam, że z GS-em jesteśmy "dy beściakami"...ale okazało się, że są jeszcze lepsi, więksi i głośniejści niż nasza dwójka...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-08-26

    O rany;) Mam nadzieję, że mój najfajniejszy, super chłopak, wybaczy mi to pół nagie zdjęcie...emeryta:) Ale zafarbowanego na blond emerytowanego Paula i jego domu na X kołach, nie mogła tu nie umieścić;) Od 4 lat na emerturze, od 4 lat w podróży...Na dachu domowozu kajak, w środku rower i...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-08-24

    San Francisco cz.II czyli wielka draka w chińskiej dzielnicy

    czytaj całość » (zdjęcia: 9)
  • 2011-08-23

    Trudno stąd wyjechać...:) Nie dlatego, że na stromych ulicach łatwo spalić sprzęgło, a GS-a przewraca wiatr. Mission, Castro, Chinatown, Fisherman's Wharf, North Beach, historie Alcatraz. San Francisco zdeptane wzdłuż, wszerz, z górki, pod górkę. Na Union Square na chwilę wstrzymaliśmy ruch, ale trąbienia nie...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-08-21

    San Francisco (namiastka tego wyjątkowego miejsca...)

    czytaj całość » (zdjęcia: 11)
  • 2011-08-19

    California. Wzdłuż Pacific Coast Highway.

    czytaj całość » (zdjęcia: 15)
  • 2011-08-18

    "Miałaś taki wyraz twarzy, że nie moglismy się nie zatrzymać"...Na moje szczęście zatrzymali się i przygarnęli. GS-a do garażu, mnie do domu. Kempingi zajęte, w hostelu nawet podłogi nie mogłam uprosić. Taki czas. Ale się zatrzymali... Podzielili aspiryną, gorącą herbatą i tostem z żółtym Monsterem, który...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-08-16

    Pierwsze 300 km w trasie za nami:) Niewiele mniej nakręciłam próbując przez 3 godziny wyjechać z L.A. Poległam przy zjazdach i rozjazdach, aby w końcu trafić do punktu wyjścia. Ale udało się. Od Pacyfiku nieźle duje, rzucając motocyklem po widokowej "1". Ludzie ciekawi skąd...

    czytaj całość » (zdjęcia: 13)
  • 2011-08-15

    Do Hollywood się nie nadaję. Próbowałam, ale nic z tego. Po godzinie miałam dość. Co innego ta trójka. Oni będą sławni. Mi pozostanie świadomość bycia podobną do "kogoś":) "Are you that famous movie star?" - od takiego wstępu w Hollywood nawiązuje się znajomości. Ja nie. To ten...

    czytaj całość » (zdjęcia: 1)
  • 2011-08-13

    Już się poznaliśmy:) Widząc z daleka ostry pomarańcz motocykla, wiedziałam że czeka na mnie. Tempo i przestrzeń L.A mnie przerosły. Powierzchnia miasta to Paryż i Frankfurt razem wzięte. Wzięłam GS-a i wróciłam do hostelu. I co dalej? Boję się wjechać w ten tłum, szerokie...

    czytaj całość » (zdjęcia: 8)
  • 2011-08-12

    L.A:) Hostel z piętrowymi łóźkami, na śniedanie mufina i kawa z dzbanka. Lot idealny. Wina francuskie na pokładzie Air France wyborne:) Cholera, gdzie to słońce i ciepełko Californijskie. Czyżby czekała mnie powtórka z Bałkan??? Muszę przygotować się na powitanie GS-a:)

  • 2011-08-12

    Pierwsze chwile w Los Angeles...

    czytaj całość » (zdjęcia: 4)
  • 2011-08-10

    Namiot, śpiwór, buty motocyklowe, tusz do rzęs...Kask i kombinezon do bagażu podręcznego. Za bramkami się przebiorę, a w ten sposób zyskam kilka kilogramów:) Ostatnie dopakowanie...Ale najpierw kawa.

  • 2011-08-09

    Ha, no i wykrakałam tę zmianę planów, opóźnienia i przypadki losowe:) Godzina "0" przesunęła się o 24 h;) Czyli wylot w czwartek!

  • 2011-08-08

    5:30:) Dzisiaj wjazd do "Kawy czy herbaty". Tylko dlaczego tak wcześnie?;)

  • 2011-08-05

    5 dni do wylotu:) Kiedy zaczynałam na lądzie przesuwaniom daty wyjazdu nie było końca... Rekord - ponad miesiąc opóźnienia:) A tu bilecik już jest i nie ma opcji na małą obsuwkę;) Chyba, że...

  • 2011-08-01

    Odliczamy:) Jeszcze 10 dni... Póki co wiem, że będą Stany. No i Los Angeles bo tam mam bilet. 2 miesiące: California, Colorado, Nowy Meksyk, Arizona, Newada, Utah:) Poza tym nic nie wiem. Na miejscu pełen spontan. Najwyższy czas zacząć układać...

  • 2011-07-29

    Stany... Chyba żaden wyjazd tak mnie nie przerażał... Syria, Jordnia i cała reszta to pikuś... A ogromu Stanów po prostu się boję... Mam wrażenie, że wszyscy tam już byli tylko ja nie;) Lada dzień wielkie odliczanie!

© Anna Jackowska | kontakt emailowy | zaprojektowane przez Telpromo & a.s.